.

- Tak mówił. To znaczy, porucznik miał przeczucie, że on tak będzie mówił. Tak się chciał przejechać, dla przyjemności, albo okropnie się śpieszył, bo dostał pilną wiadomość i złapał byle co, pierwsze, co mu pod rękę wpadło. -Coś takiego...! Fakt, właśnie tak mówił. Podobno sąsiad zadzwonił tam, gdzie on akurat był, i powiedział, że jego żonę, strasznie pijaną, jakiś obcy facet przyprowadził do domu. Więc się zdenerwował do niemożliwości i sam już nie wiedział, co robi... Pod uchylonymi drzwiami kuchni, gdzie Pawełek spożywał kolację, pani Krystyna i ciotka Monika popatrzyły na siebie. Z zapartym tchem podsłuchiwały bezwstydnie od samego początku, ale teraz im się urwało, bo na schodach ukazał się schodzący z góry Rafał. -Podobno deser jest u was... - zaczął. W tym momencie zadzwonił telefon. Pani Krystyna dla zachowania pozorów weszła do kuchni, ciotka Monika cofnęła się i podniosła słuchawkę. -Hej, proszę wszystkich! - zawołała gromko. - Porucznik Wierzbiński pyta, czy jeszcze nie śpimy i czy można wpaść na chwilę! Zaprosiłam go, ale w kuchni się chyba nie zmieści, więc może najważniejsze osoby przejdą do pokoju? - Woda się przed chwilą gotowała - powiedziała Janeczka, złażąc ze stołka. - Oni obaj niech jedzą ten deser do końca, bo inaczej nie będzie z nich żadnego pożytku. Wszyscy pójdziemy do pokoju i na pewno on się napije herbaty. Lepiej mu dać. -Nie mam nic przeciwko częstowaniu gości herbatą, ale dlaczego uważasz, że lepiej? - zainteresowała się pani Krystyna. Janeczka miała chwilowy przypływ lekkomyślności, z którego zbyt późno zdała sobie sprawę. - Bo wtedy zrobi się towarzyska atmosfera i głupio mu będzie kogoś z nas aresztować - wyjaśniła - A gdyby nie chciał pić, to będzie znaczyło, że jesteśmy podejrzani. Więc w każdym wypadku dobrze, bo się coś wyjaśni. Pani Krystyna powstrzymała cisnące się jej na usta pytanie, dlaczego ktokolwiek z rodziny miałby być podejrzany i aresztowany, uświadomiła sobie bowiem, że chyba zna odpowiedź. Udało jej się opanować nerwowe drgnięcie wewnątrz. Porucznik bardzo chętnie przyjął zaproszenie na herbatę, z czego wynikało, że rodzina państwa Chabrowiczów nie jest źle widziana w oczach prawa. Co najmniej trzy pełnoletnie, odrobinę. . - Padam z głodu - odrzekł Harry, odgryzając kawał pasztecika z dyni. Ron wyjął zacłuszczoną paczuszkę i rozwinął ją. Były tam cztery kanapki. Wziął jedną i mruknął: - Zawsze zapomina, że nie znoszę peklowanej wołowiny.. - Powiedziałeś, że Deveridge został zastrzelony, zanim wybuchł pożar.. . Du zesłania do obozu. Wolał śmierć niż powrót do więziennego baraku. . W Briańsku zorganizował porwanie księcia Gieorgija Lwowa. pierwsze-.

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: