Firma Zojan po raz kolejny - ku przestrodze.
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2859039.html
Prawie 13 tys. zl zada ode mnie
warsztat Zojan. Ta firma nieudolnie
naprawila mi auto, a teraz jeszcze pozywa mnie do sadu - poskarzyl sie pan
Jerzy. To kolejny przyklad podejrzanych praktyk Zojana
W zeszlym roku pan Rafal Chudzicki mial niegroxna stluczke. Efekt:
zniszczona maska, popekany zderzak, zbite dwie lampy. - Pracownicy Zojana
przyjechali laweta jeszcze przed policja, chociaz nikt ich nie wzywal -
mowi. Zaproponowali odholowanie uszkodzonego auta do swojego serwisu na
Zlotnicka i samochod zastepczy na czas naprawy.
- Zgodzilem sie. Byla noc, mialem uszkodzone reflektory. Nie moglem jechac
swoim samochodem - opowiada pan Rafal.
Ubezpieczyciel wyliczyl koszty naprawy na ok. 4 tys. zl, w tym nowa maska,
lampy i belka zderzaka. Naprawa trwala az miesiac.
- Zbladlem, jak zobaczylem samochod. Krzywo zamontowali zderzak, a nowy
lakier na dziwnie ciezkiej masce byl juz popekany - opowiada Rafal
Chudzicki. Wraz z ojcem (wlascicielem pojazdu) zlozyli reklamacje: - W
Zojanie stwierdzili, ze mialem chinska maske i dlatego byla lekka. A ta
jest ciezka, bo niemiecka, porzadna.
Czytelnik odebral auto, ale wycofal Zojanowi pelnomocnictwo do odbioru
pieniedzy u ubezpieczyciela: - Zareklamowalem niefachowa naprawe i
zaplacilem im tylko czesc sumy. Zaznaczylem, ze reszte doplace, jak
poprawia fuszerke.
Chudziccy zlecili ekspertyze niezaleznemu rzeczoznawcy. Ten stwierdzil, ze
warsztat nieudolnie naprawil czesci, ktore ubezpieczyciel zaliczyl do
wymiany. - Polepili auto gruba szpachla i za partacka naprawe kazali sobie
doplacic 2 tys. zl wiecej, niz wyliczyl ubezpieczyciel - mowi pan Jerzy. Na
fakturze firma nie wyszczegolnia ani cen czesci, ani robocizny. - Uczciwa
firma umieszcza na fakturze VAT sumy, ktore skladaja sie na ostateczna
kwote do zaplaty - informuje Jerzy Baranski, rzecznik praw konsumenta. -
Wedle prawa warsztat przez dwa lata odpowiada za wykonana usluge.
A warsztat umyl rece. Na pisemne reklamacje nie odpowiadal. Za to szybko
doliczyl Chudzickim do rachunku 6,3 tys. zl brutto (czyli ponad 240 zl
dziennie) za wynajem na 26 dni auta zastepczego (daewoo tico), choc
wczesniej w umowie nie wpisal stawki, za jaka decyduje sie wypozyczyc
klientowi samochod. Dla porownania: wroclawska wypozyczalnia samochodow
Micar liczy sobie za wynajem auta podobnej klasy (fiat seicento) 59 zl
dziennie.
Wlasciciel Zojana Piotr Wykrent nie chcial rozmawiac z "Gazeta". Najpierw
kazal przeslac pytania faksem, a po tygodniu stwierdzil, ze nie ma czasu na
nie odpowiadac.
--
Borys Pogorelo
borys(#)leszno,edu,pl
VW Golf III 1.6i LPG '93 ciemny grafit 'Europe', PMS