Witam.
Wrocilem ostatnio z wycieczki objazdowej „Turcja nad 4 morzami”, ktorej
organizatorem bylo biuro „Axel” ze Szczecina. Na lamach forum chcialbym sie z
Wami podzielic swoimi spostrzezeniami na temat wycieczki, w oparciu o program
przedstawiony na stronie: http://www.axeltur.com.pl/index.php?i=objazd_4m&n=w.
W wycieczce udzial wzieli:
- Turysci pragnacy odpoczac i poznac uroki Turcji.
- p. Natalia – rezydent (Polska).
- p. Mahmut – rezydent (Turcja).
Dzien 1:
Wylot samolotu z „Okecia” odbyl sie z 30 min. opoxnieniem. Oprocz tego zamiast
leciec samolotem „Fisher Air Polska” (http://fischerair.pl) podstawiono nam
samolot slowackich linii lotniczych „Air Slovakia”. Z nieoficjalnie uzyskanych
informacji dowiedzialem sie, iz samolot „Fisher Air Polska” mial problemy
techniczne i polecial w tym celu do Niemiec. Ponadto grupa majaca leciec w tym
samym dniu z Poznania (150 osob) zostala nieoczekiwanie przewieziona do
Wroclawia. Do tego ich lot byl opoxniony i osoby zamiast przyleciec o godz.
14:00 dolecialy o 2:00 w nocy. Na szczescie lot z Warszawy przebiegl bez
dodatkowych niespodzianek i wyladowalismy w Dalamanie cali i zdrowi. Po
oplacie wizy tureckiej i odbiorze bagazu przyszedl czas na poszukiwanie
rezydenta z biura „Axel”. Zgodnie z panujacymi zasadami, rezydent wg mnie
powinien czekac na grupe na terenie lotniska. Tu jednak okazalo sie, iz pani
rezydent uznala ze kazdy z przyjezdzajacych zna doskonale okolice lotniska i
radosna czekala ok. 200 m. od wyjscia, na parkingu posrod kilkunastu
autokarow, ktore przyjechaly po turystow. Na szczescie dzieki pomocy kilku
osob, ktore byly juz tutaj wczesniej udalo nam sie znalexc szanowna pania. Na
podroznych czekaly trzy autokary, zabierajace osoby na wypoczynek oraz
wycieczke objazdowa. Tak wiec ruszylismy w droge. Po przebyciu ok. 120 km.
dojechalismy do hotelu „Dreamland Holiday Village” w miejscowosci Ciftlik (bez
windy ale na szczescie z klimatyzacja) a nie jak jest to w programie wycieczki
w Fethiye. Hotel polozony byl od centrum Fethiye o 15 min. jazdy dolmuszem
(mikrobusem) za 3 Liry. Do morza bylo kilka kilometrow.
Dzien 2:
Wyjechalismy z hotelu o godz.: 9:00 na calodniowy rejs statkiem wycieczkowym
po zatokach Wybrzeza Likijskiego. W tym dniu towarzyszyla nam juz inna pani
rezydent (imienia niestety nie pamietam). Rejs trwal do poxnego popoludnia, z
kilkoma przerwami na kapiel oraz obiad. W sumie spedzilem milo dzien
podziwiajac naprawde bardzo ladne widoki - polecam. Jedynym minusem bylo to,
ze po powrocie - tymczasowej pani rezydent strasznie sie spieszylo aby nas
opuscic. Prawie biegiem zaprowadzila nas do znanego jej kantoru (mimo tego ze
blizej byl inny). Niektore osoby, ktore nie mialy ochoty na „wspolny spacer”
udaly sie do najblizszego bankomatu i marketu, aby zrobic zakupy za dobra cene
i bez targowania. Nocleg byl w tym samym hotelu co 1 dnia.
Dzien 3:
Zgodnie z planem.
Wyjazd o 7:45. Nocleg w hotelu „Moonlight”.
Dzien 4:
Zgodnie z planem.
Goraco polecam zobaczenie Kapadocji. Formy skalne ora ich ilosc robia naprawde
ogromne wrazenie. Do tego istniala mozliwosc lotu balonem o wschodzie slonca.
Widok duzej ilosci unoszacych sie balonow byl cudowny. Jednak taka wycieczka u
rezydenta kosztowala 160 EUR. Jako ciekawostke podam ze w tamtejszych biurach
organizujacych tego typu wycieczki (firmy: Kapadokia, Kaya, Goreme) mozna bylo
wytargowac cene 95 EUR za 1,5 godziny lot.
W Aspendos jest wg mnie najladniejszy teatr sposrod wszystkich zwiedzanych w
trakcie wycieczki. W tym dniu zatrzymalismy sie na postoj w karawanseraju.
(bylo to planowane szostego dnia). Nocowalismy w 3* hotelu „Ciner” w Goreme
(www.cinerhotel.com).
Dzien 5:
Zgodnie z planem.
Na obiad zawieziono nas specjalnie do miejscowosci oddalonej o 6 km. od
Goreme. Lepszym pomyslem byloby pozostawienie nas w centrum miasta, przez
ktore i tak w tym dniu przejezdzalismy kilkukrotnie aby mozna bylo wybrac
dogodna dla siebie restauracje. Nasuwa sie tutaj tylko jedno stwierdzenie: Po
raz kolejny pewne punkty wycieczki sa z gory ustawione w celu … Pamietajcie o
tym.
Dzien 6:
Zgodnie z planem (karawanseraj odwiedzilismy czwartego dnia).
Zwiedzanie rozpoczelismy o 10:00. Wg mnie spacer dolina „Ihlary” byl
calkowitym nieporozumieniem i marnotrawstwem czasu. Najlepszy byl widok z gory
podczas przejazdu autokarem. Poxniej byl juz tylko spacer wsrod drzew, skal i
strumyka. Osobiscie chcialem jak najszybciej opuscic to miejsce, jednak
musialem jeszcze przed wyjsciem przesiedziec godzine czasu w barze rzekomo
polecanym przez rezydentow na obiad.
Dzien 7:
Zgodnie z planem. Wyjazd o godz.: 5:30.
Prawdziwe „przeboje” zaczely sie po wjexdzie do Stambulu. Wjechalismy ok.
godz.: 19:30 a do hotelu po stronie europejskiej dojechalismy o 21:30 (korki
uliczne i wszystkie pasy zajete). Zawieziono nas do dzielnicy, ktora na
pierwszy rzut oka przypominala slamsy. Niestety z tego wszystkiego nie
pamietam nazwy hotelu. Po odebraniu kluczy zdecydowana wiekszosc byla
przerazona tym co zastali w pokojach. Ja osobiscie aby otworzyc
drzwi do
pokoju musialem uzyc nogi. Po otwarciu drzwi zostalem zatrzymany przez
niesamowity zaduch i smrod wydostajacy sie z wewnatrz. Jakby tego bylo malo to
na suficie znajdowal sie grzyb, na scianie znalazlem karalucha, wody nie bylo
w wiekszosci pokojow a widok z okna mialem na nastepny pokoj oddalony o ok. 5
metrow. Dodatkowa atrakcja ujawnila sie po wlaczeniu wody przez
obsluge „hotelu” a mianowicie z toalety zaczela cieknac strumieniami woda.
Kilka osob juz na samym poczatku definitywnie zazadala przeniesienia do innego
hotelu. W sumie po zbiorowym sprzeciwie dotyczacym noclegu zostalismy z wielka
laska przeniesieni do hotelu 3* Martinenz, nastawionego glownie na Rosjan. W
hotelu bylismy o 01:00. Nastepnego dnia rezydentka poinformowala nas w zwiazku
z tym faktem o koniecznosci podpisania oswiadczenia, o nie wystepowaniu z
roszczeniami w zwiazku z tym incydentem. Tak oto przywital nas Stambul z
przeurocza rezydentka p. Natalia na czele ;).
Dzien 8 i 9:
W tych dniach w zwiazku z tym ze bazary egipski i turecki sa zamkniete w
niedziele kolejnosc zwiedzania troche sie pozmieniala ale byla zgodna z
programem. Nie zaproponowano nam planowanego „Wieczoru z 1001 Nocy”. Jezeli
chodzi o rejs statkiem po Bosforze to w kasie oddalonej o ok. 100 m. od
wejscia naszej grupy cena biletu wynosila 4 Liry (u rezydenta 25 USD). Roznica
polega jedynie na tym ze gdy plynie grupa ma ona do swojej dyspozycji caly
statek oraz opowiesci rezydentki. Natomiast z biletem za 4 Liry plynie sie
dwupoziomowym statkiem ze wszystkimi chetnymi na zwiedzanie. Rejs polecam.
Trwa on ok. 1,5 godziny.
Dzien 10:
Zgodnie z planem. Wyjazd o godz.: 6:00.
Troja jednak mocno mnie rozczarowala. Na miejscu znajduja sie ruiny miasta,
ktore w ogole nie robia wrazenia. Najladniej wyglada replika Konia
Trojanskiego przy ktorym mozna bylo sobie zrobic zdjecie. Nocowalismy w hotelu
4* „Mysia” z ladnym widokiem na morze i gory. Bardzo blisko morza. Byl to
najlepszy hotel na calej trasie wycieczki. Szkoda ze taki poziom hoteli nie
byl do naszej dyspozycji przez caly czas. Wydaje mi sie ze i tak zostal on nam
wybrany wylacznie ze wzgledu na zaistniala sytuacje w Stambule.
Dzien 11:
Zgodnie z programem. Wyjazd o 8:30.
Dodatkowo zwiedzilismy „Priene”, ktore bylo planowane na dzien 12.
Dzien 12:
Zgodnie z planem.
Nocleg w hotelu 3* „Saadet”. Dodatkowo w Milecie jako atrakcje widzialem
zolwie zyjace na wolnosci.
Dzien 13:
Zgodnie z planem.
Nocleg w (h)otelu „Kocak”, w ktorym nareszcie byla wieksza mozliwosc wyboru
jedzenia – tak powinno byc przez caly czas.. Tarasy wapienne w Pamukkale
naprawde robia niesamowite wrazenie, jednak nie wygladaja juz tak jak na
pocztowkach. Pomimo tego warto jest po nich boso pospacerowac. Odradzam jednak
kapiel w basenie Kleopatry, dlatego ze cena jest nieadekwatna w stosunku do
przyjemnosci. Basen znajduje sie pod dachem jednak wokol spaceruje mnostwo
turystow korzystajacych z istniejacych sklepikow, barow szybkiej obslugi oraz
toalet. Do tego woda oraz niecka basenu jezeli chodzi o czystosc pozostawia
wiele do zyczenia. Nie zaproponowano nam wizyty w laxni tureckiej.
Dzien 14:
Nocleg byl w tej samej miejscowosci co w dniu pierwszym – Ciftlik a nie jak w
programie Fethiye. Jednak hotel byl juz inny. Nazywal sie „Hotel Dream” (bez
windy ale z klimatyzacja) i byl oddalony od hotelu „Dreamland Holiday Village”
o ok. 300 m. Wylot do Polski opoxniony byl o 30 min. Tym razem lecielismy
Boeingiem 757 - „Fisher Air”.
Z oferty biura „Axel” ze Szczecina juz nie skorzystam. Wg mnie rezydenci (w
szczegolnosci p. Natalia) na tej wycieczce pracowali chyba na sile. Wszelkie
informacje dotyczace zabytkow byly odczytywane z ksiazki w autokarze,
doslownie kilka slow zostalo powiedzianych na miejscu a potem to byl juz tylko
dlugi czas wolny na samodzielne zwiedzanie zabytkow. Dodajac do tego jeszcze
aroganckie zachowanie rezydentow oraz opisane problemy podczas zakwaterowania
nie wrozy to niczego dobrego dla biura na przyszlosc. Z takim podejsciem do
klienta-turysty biuro raczej dlugo nie utrzyma sie na rynku.
Jako podsumowanie wymienie w punktach na co wg mnie warto zwrocic uwage:
... wiecej »